witajcie!
Pewnie staję się już nudna, ale cóż począć jest potrzeba - jest szycie. Kolorowe torby dalej na tapecie.
Wszystkie są u nowych właścicieli, a maszyna jeszcze nie stygnie...
Dekoruję dom i ogród. Wykorzystuję co się da, byleby ładnie, oryginalnie i nie drogo.To mój mały świat, w którym ładuję akumulatory do pracy zawodowej. ZAPRASZAM
witajcie!
Pewnie staję się już nudna, ale cóż począć jest potrzeba - jest szycie. Kolorowe torby dalej na tapecie.
Wszystkie są u nowych właścicieli, a maszyna jeszcze nie stygnie...
Witajcie!
Jak urlop, to relaksujące szycie musi być!
Czas wakacji obfituje w różne spotkania towarzyskie. Nie lubię chodzić w "gości" z pustymi rękami, kucharka ze mnie kiepska, więc moje torby są drobnymi prezentami dla osób które je lubią.
Wszystkie tkaniny są z odzysku, chociaż coraz trudniej jest upolować materiał naturalny i dobrej jakości. Dobrze, że jakieś jeszcze zapasy mam.
Pokazuję torby, które są u nowych właścicielek.
Dla mamy i jej 6-letniej córki z Białej Podlaskiej:
Witajcie serdecznie!
Ostatnio blog zarasta kurzem, ale to nie znaczy, że nic się nie dzieje.
Czasu mało, urlop za krótki...
Dzisiaj pokaże Wam swój patent na "zużyte" prześcieradła.
Prześcieradła z gumką - długa historia - wkurzają mnie niemiłosiernie.
Nie ważne: cienkie czy grube, tanie czy drogie i tak po kilku praniach powstają malutkie dziurki, jakby pralka zamiast prać to podgryza materiał.
No i takie dziurkowane prześcieradła nie nadają się do użytku, a z drugiej strony - szkoda wyrzucić taaaki kawał dobrej bawełny.
Co robię? Szyję ścierki - szmatki do domowych porządków, do garażu, do sprzątania samochodu, balkonu lub tarasu.
Bez większych ceregieli wycinam jak mi pasuje - bez liniału - na oko zszywam, wywracam na druga stronę, zaszywam dziurkę, i mam - bezpyłowe i bez farfocli ścierko-szmatki różnej wielkości.
Z jednego prześcieradła wyszło mi 11 szmatek, więc nie muszę kupować w sklepie.
I ktoś może powiedzieć/pomyśleć: a po co to? Szkoda czasu. Pewnie tak, ale maszynę i nici mam, dwie godziny też wygospodaruję, a prześcieradło przerobione, jakieś tam pieniądze w portfelu też zostają. Na kilka miesięcy zapas jest.
Witam Was serdecznie!
Zawzięłam się, rzuciłam wszystko i siadłam do maszyny. Pierwszy raz od kilku miesięcy.
Musiałam trochę odpocząć.
Efekt pokazuje na zdjęciach. Szycie aplikacji jest szalenie odprężające, zwłaszcza na grubej, mięsistej bawełnie.
Witam Was serdecznie.
Dzisiaj pokazuję kilka kadrów z mojego ogrodu.
W ostatnich latach systematycznie rezygnowałam z kwiatów ze zwykłego lenistwa i braku czasu.
W tym roku plan był taki: zero kwiatów. I niestety nie udało się.
Kilka dni ciepłych i słonecznych dało mi impuls i odrobina koloru jest.
Witajcie!
Dzisiejszy post jest trochę ku przestrodze, a trochę do pośmiania.
Tydzień przed Bożym Narodzeniem wpadłam na genialny pomysł - zakup szafki pod zlew do łazienki na piętrze - bo od dawna była potrzebna.
Obgadałam sprawę z mężem, wszystko dokładnie zostało wymierzone i zaplanowane, bo jak to - nowa szafka to i nowa umywalka. Przy okazji postanowiłam też wymienić lustro na trochę nowocześniejsze.
I w sobotę pojechaliśmy do sklepu 100 km od domu...
Kupiliśmy szafkę, nową umywalkę, lustro i jeszcze dwa żyrandole.
Po powrocie do domu okazało się, że wydali mam z magazynu inny mebel, więc powrót do sklepu.
Wróciliśmy po godz. 16.00, przygotowałam łazienkę, złożyliśmy szafkę, odkręciliśmy stary zlew i WIELKI SZOK!
Okazało się, że po starej umywalce zostają dziury w ścianie, a nowa ich nie zakryje...
Tak więc trzeba wymienić 3 płytki - i tylko trzy mamy w piwnicy.
Nerw nas trzepał niemiłosiernie. Mąż wściekły przyniósł młot udarowy i odkuł pierwszą płytkę przy okazji uszkadzając kolejną - więc wymienić trzeba 4 płytki!
O 23.00 poszliśmy spać, a w niedziele rano (dobrze, że była niedziela handlowa) kolejna wycieczka do sklepów w poszukiwaniu pomysłu - co zrobić?
W sumie projekt: szafeczka przeciągnął się do środy.
I dobrze wyszło, jestem zadowolona, ale te nerwy... nie życzę nikomu.
Zdjęcia poniżej.
Tak jest teraz:
Witajcie!
Dalej szaleję z przeróbkami spodni. Wyjęłam wszystkie, jakie przygotowałam do wyrzucenia i trochę się bawię. Ze względu na dużą czasochłonność muszę dzielić pracę na etapy, bo chyba szlag by mnie trafił ciągle dłubać rozpruwanie.
Oczywiście w całym domy fruwają nitki od prucia spodni, ale to nic. Jeans jest paskudnym materiałem do szycia z kawałków, bo każdy szew trzeba ma bieżąco rozprasowywać i stabilizować stebnówką, ale efekt mnie zadowala.
Więc prezentuję kolejne dwie torby recyklingowe.
Kasia