czwartek, 11 października 2018

ROZWIĄZANIE ZAGADKI

Witam Was serdecznie!

 Jestem na etapie, gdy praca mnie przegania - stad "poślizg" w ogłoszeniu rozwiązania zagadki.

Moja torba... to ten egzemplarz:


Jest trochę płytsza - przygotowana do noszenia dokumentów.

Nikt nie rozwiązał zagadki - ale próbowałyście!!!

Dlatego też postanowiłam  obdarować Was moimi torbami (nie koniecznie tymi, które pokazałam na blogu - jeszcze nie wszystkie pokazałam).

Proszę wysłać do mnie wiadomość ze swoim adresem - każda z Was wygrała torbę!

kasiaagb@tlen.pl

Na wiadomości czekam do końca października.

Pozdrawiam cieplutko
Kasia

niedziela, 30 września 2018

Kolejne torby na zakupy i zagadka...

Witam Was serdecznie!
Dzisiaj prezentuję kolejną porcję  toreb.
Ich szycie bardzo mnie wciągnęło. 
Wykorzystuję resztki materiałów i resztki szydełkowych nici.
Moje serwetki nie są najwyższych lotów, ale i tak mi się podobają. Na kilku torbach naszyłam kupione serwetki z tak zwanej koronki belgijskiej. Nie wiem czy jest to ręczna robota, ale ładnie wyglądają na moich torbach.
Obdarowuję nimi wszystkich po kolei i sprawia mi to ogromną radość.

A TERAZ KOLEJ NA ZAGADKĘ: KTÓRĄ  TORBĘ ZOSTAWIAŁAM DLA SIEBIE???

Czekam na odpowiedź do 6 października. Wśród osób, które zlokalizują moją torbę wylosuje osobę, której uszyję ozdobną torbę.










Kolejne toby czekają na szycie i prezentację.
Pozdrawiam
Kasia

sobota, 22 września 2018

Kolejny szydełkowy abażur...czyli drobny lifting w domku letniskowym

Witajcie serdecznie!

Kończymy tegoroczny sezon w domku letniskowym i nadszedł odpowiedni moment na drobny lifting pomieszczeń. 
Oprócz malowania, generalnego prania i szorowania postanowiłam zmienić co nie co w aranżacji wnętrza.
Na pierwszy ogień poszła "lampa" nad stołem w jadalni.

Aby ujednolicić wnętrze zrobiłam abażur - szydełkową kulę w kolorze beżowym. 



                                  Jest tak:                          Było tak:


Obydwa abażury zostały wykonane tym samym wzorem, tymi samymi rękami, z tych samych nici (tylko w innym kolorze), a jednak każdy jest inny...





Pozdrawiam serdecznie
Kasia

niedziela, 19 sierpnia 2018

Torby nadal w natarciu...

Witajcie!

Moje torby podobają się... niektórzy nawet się zachwycili (no, chyba, że oszukują!), dlatego też kolejny raz zaszalałam i uszyłam ich trochę. 
 Dzisiaj zaprezentuję torby, w których wykorzystałam prześliczne hafciki, które otrzymałam od Dusi w ramach zabawy podaj dalej.

 I jestem z nich niezmiernie zadowolona.
Rozmiary ciut większe od standardowych, bo przecież to torby na zakupy, a nie na spacer!







Pozdrawiam serdecznie 
Kasia

sobota, 11 sierpnia 2018

Rowerem na Podlasiu

Witajcie Kochani!

Pół roku planowania i tylko tydzień przyjemności...
Podlasie - jego południowa część- to miejsce dla ludzi, którzy chcą w spokojnie odpocząć. 
Malutkie miejscowości, życzliwi ludzie, ogrom zabytków kultury (zwłaszcza sakralnych).
Mieszanka religii, narodowości i kultur w pełnej harmonii, szacunku i zrozumienia dla odmienności.
No i pyszne jedzenie: pielmieni, kartacze, pierogi...

Zaplanowaliśmy 7 tras rowerowych - o długości 68 - 95 km.
Ja przejechałam tylko 4 z nich, ponieważ kontuzja nogi  (orteza stawu skokowego) wyeliminowała mnie z dalszych wycieczek.
Jednak to co najbardziej chciałam - zobaczyłam!!!
I naprawdę szczerze polecam...

Nocowaliśmy w gospodarstwie agroturystycznym Czar Podlasia w Osłowie, a obiadokolacje jedliśmy w restauracji Panorama w Mielniku - jak traficie w tamte strony to jak najbardziej polecam.

Bug jest cudowny - mieliśmy wrażenie, że czas się zatrzymuje.


Cerkiew w Mielniku

Stadnina - Janów Podlaski

Kasztelik



Droga na Grabarkę

 Grabarka


 Cerkiew na uroczysku


Nadal jestem "uziemiona", więc tylko zdjęcia podziwiam.

Pozdrawiam serdecznie z gorących Mazur
Kasia

piątek, 27 lipca 2018

Przykro mi...

Witajcie serdecznie!

Dzisiaj będzie trochę z innej beczki...

Trzeci rok wynajmujemy nasz domek letniskowy.

Frajdą było budowanie i urządzanie; pomysł letniego wynajmu pojawił się później głównie z uwagi na nasz ograniczony czas. Nie mamy czasu na regularne przebywanie w Górze.



Lubimy ludzi, staramy się, aby pobyt był dla gości przyjemnością. 
Przygotowanie domku dla gości zajmuje mi ponad 4 godziny - i wcale się nie obijam, mąż zajmuje się działką.

Z wynajmującymi każdorazowo podpisujemy umowę wynajmu, pobieramy depozyt w wysokości 500 zł, drukujemy paragon lub rachunek (wedle życzenia).
Sprawdzenie stanu domku to rzut oka na pomieszczenia. Nigdy nie obciążyliśmy nikogo dodatkowymi kosztami - depozyt był w całości zwracany, ponieważ wszystko się przecież zużywa...

Tak też było ostatnim razem...
Goście wyjechali, a my zabraliśmy się za porządkowanie 
domku i posesji...

A tu niespodzianki...

dziura w dachu nad tarasem...

połamany leżak do opalania (kupiony tydzień temu)...

A wynajmujący wyjechali zadowoleni...bez słowa...bo wszystko przecież jest w najlepszym porządku...

Ech, ale ze mnie frajerka...
Nie przyszło mi do głowy oglądać taras, sprawdzać stan leżaków...

Byłam zła, ale teraz jest mi przykro...
Leżak to koszt 180 zł, załatanie dziury w dachu - 100 zł.

Czy to są naprawdę tak duże pieniądze???? 

Zdarzyć mogą się różne rzeczy, wiadomo... ale gdzie zwykła ludzka przyzwoitość...



Chyba powinnam szczegółowo, dokładnie wszystko sprawdzić, może szklanki, talerze i sztućce policzyć??? 
Tylko jak wtedy będą czuli się nasi goście..???

Mnie osobiście nie byłoby miło...nie chciałabym, być uważana za potencjalnego psuja i niszczyciela...

P.S. Proszę o pomoc, czym usunę plamy z kostki na tarasie?? Myślę, że jest to tłuszcz z grila i rozlanie kolorowe napoje.
Szczotka ryżowa, i gorąca woda z płynem nie dały rady.


Pozdrawiam
Kasia

poniedziałek, 23 lipca 2018

Remont...

Witajcie serdecznie!

Jakoś tak  mnie naszło,  pstryknęłam kilka fotek i postanowiłam opisać nasz ciężki bój pod tytułem REMONT "SALONU".
Męczyliśmy się prawie miesiąc. Ekipa budowlana: ja, mąż, pies i kot.
Na ścianie, na której wisi telewizor przykleiliśmy na stelażu panele podłogowe, ponieważ jest tam pęknięcie, które po każdym łataniu i malowaniu ponownie wychodzi. 


Aby uniknąć efektu pudła rezonansowego pod panele włożyliśmy wełnę mineralną.
Panele można było składać i przyklejać po kilka sztuk, aby nie odpadły.


Przy okazji zrobiliśmy instalację audio - wszystkie przewody pochowane zostały w ścianach.

W pierwszej wersji remontu chciałam zburzyć część ściany oddzielającej pokój i hol, ale po inspekcji architekta okazało się, że jest to ściana nośna i konieczna będzie specjalna belka - aby ją zamontować trzeba by było połowę domu rozmontować i wezwać firmę budowlaną (której z dnia na dzień  się nie znajdzie).
Tak więc pojawił się kompromis: wyrzucamy drzwi i futrynę, ściana zostaje!



Potem było szpachlowanie, uzupełnienie płytek, fugi i malowanie.
Zamontowaliśmy karnisze i zasłony, pojawił się dywan - na próbę (podarowany od babci).





Malutki stolik - pomocnik przy sofie pomalowałam farbą kredową w kolorze bawełny -z małymi przecierkami.



Stary puf, który cudem uniknął wyrzucenia, bo stał w kącie u mojej mamy zyskał nowe życie - wyszlifowałam go, pomalowałam i zmieniłam obicie. Pasuje idealnie do fotela i wyśmienicie sprawdza się w roli podnóżka.




Planuję jeszcze kilka zmian kosmetycznych - na pewno będzie nowy dywan - pies i kot zaakceptowały nowe "coś" na podłodze, ale narazie muszę odpocząć. 

Pozdrawiam gotąco
Kasia