wtorek, 4 czerwca 2019

WYNIKI ROZDAWAJKI

WITAJCIE SERDECZNIE!
Jest mi niezmiernie miło, że nadal wpadacie do mnie w gości, mimo że ja niestety wcale nie jestem aktywna na Waszych blogach, za co bardzo przepraszam.
Zawsze kontrolnie sprawdzam co u Was słychać, ale nie zostawiam po sobie śladu. 
Od jakiegoś czasu mam alergię na komputer i internet, ale mam nadzieję, że ten stan minie...

Dobra, dosyć ględzenia i tłumaczenia się.
Do zabawy zgłosiło się 6 osób, ale tylko pięć z Was prowadzi bloga, wiec spośród pięciu cyfr moja maturzystka wybrała 5 (wymarzona ocena z matury rozszerzonej z fizyki).

 Piąty komentarz napisała 

BEATA-BECIA

GRATULUJĘ 

Bardzo proszę o potwierdzenie - określenie w jakich kolorach ma być uszyta torba oraz podanie swojego adresu.
Mój e-mail: kasiaagb@tlen.pl


POZDRAWIAM Z CIEPLUTKICH MAZUR

Kasia

niedziela, 26 maja 2019

Kolorowe torby nadal w natarciu i SZYBKA ROZDAWAJKA

Witajcie z bliska i z daleka!
Nie wiem, jak długo jeszcze potrwa szaleństwo szycia toreb.
 Szalenie mnie ono odpręża i relaksuje, wiec szyję...
Jest kolorowo - wiosennie i letnio.
Z krótkimi lub długimi uszami; mniejsze i nie co większe.

Ogłaszam szybką ROZDAWAJKĘ.

Wśród osób, które prowadzą bloga i zostawią pod tym postem komentarz do 3 czerwca 2019 r. wylosuję zwycięzcę, do którego trafi jedna z moich toreb  (będzie można określić kolory w jakich ma być uszyta).


 ZAPRASZAM DO ZABAWY!



Każda otrzymuje plakietkę z napisem hand made 







Pozdrawiam serdecznie i czekam na ciepło.
Kasia

poniedziałek, 13 maja 2019

Stary nowy stolik kawowy

Witajcie!
Dzisiaj kolejne efekty meblowego szaleństwa, jakie ostatnio mnie ogarnęło. Muszę oczyścić umysł, a lepszego sposobu  - jak fizyczna praca nie odkryłam...
Tak wiec moje ostanie "dzieło". 
Mały, zgrabny i całkiem stary stolik kawowy - klasyczny patyczak z epoki PRLu, uratowany przed śmietnikiem.
Cały wyszlifowany z grubej warstwy połyskliwego lakieru. Nogi pomalowane białą emalią do drewna o metalu Altax, blat - lakierobejca Altax w kolorze palisander.
Trochę się bałam ciemnej lakierobejcy, ale wystarczyła jedna warstwa, aby pięknie podkreślić rysunek drewnianego forniru.
Jestem bardzo zadowolona, bo nie spodziewałam się takiego efektu.





Tak wyglądał po wyszlifowaniu - przed malowaniem.


A tutaj stoi w miejscu docelowym - w nowej sypialni w białym domku, razem z krzesłem i fotelem, którego jeszcze nie pokazywałam na blogu.


Abażur do lampy też musiałam wymienić


Pozdrawiam raczej jesiennie
Kasia

środa, 8 maja 2019

Torby ....


Witajcie, 
dzisiaj pokazuję torby uszyte na specjalne zamówienie - prezent dla znajomych z Francji.
Torby w jedynych słusznych kolorach, rozmiar 45 cm na 50 cm.
Podobają się, i to bardzo! 
Zamawiająca ma teraz wielki dylemat - dać w prezencie, czy zostawić sobie...
Na tę chwilę wygrywa opcja numer dwa.






Pozdrawiam serdecznie
Kasia

piątek, 3 maja 2019

Krzesło - czyli pracowita majówka...

Witajcie!

Kolejna metamorfoza - stare, rozklekotane krzesło dostało nowe życie.
Nogi wyszlifowane i pomalowane lakierobejcą Sadolin w kolorze akacji, białe skarpetki malowane matową emalią - Śnieżka Jedynka.
Wymieniona pianka, pasy i owata.
Materiał wierzchni to welur jasnobrązowy z odcieniem pomarańczy zakupiony w ciucholandzie jako zasłona za 7 zł.
Jestem z niego niezmiernie dumna - wyszedł piękny mebelek. 
Pojedzie do białego domku do nowej sypialni.



W trakcie przemiany 






 Krzesełko w wersji oryginalnej - strach było się dotknąć, ponieważ istniało ryzyko, że krzesło się rozpadnie.


Pozdrawiam Kasia

środa, 1 maja 2019

Dekoracja - obraz, czyli recycling w moim wydaniu

Witajcie!!!

Była sobie rama, a raczej duży, okropny obraz w ciężkiej ramie.
Czekał w kącie, aż ktoś zlituje się i wyniesie go do śmietnika.
Odkryłam go przypadkiem i przygarnęłam. Serwetki dostałam od babci - miały trafić do śmietnika (moja babcia wyrzuca, co się da - aby "potem" nie było po niej dużego sprzątania...). Jednak w przypływie jasności umysłu zadzwoniła do mnie i zapytała czy je chcę. No i chciałam...
Szlifowanie, szpachlowanie, malowanie, wizyta u szklarza...
Resztę historii pokazują zdjęcia.







Efekt końcowy całkowicie mnie zadowala, ale zdjęcia nie oddają uroku tej nieco dziwnej dekoracji.

Pozdrawiam wiosennie
Kasia

niedziela, 14 kwietnia 2019

Muszę...,bo się uduszę...

Witajcie!

Tak, jestem nauczycielką 24 lata!. Chciwą, leniwą i niedouczoną babą, której w dupie się poprzewracało, bo strajkuję! I żeby była jasność - nie tłumaczę się, nie oczekuje pochwał i współczucia; chcę abyście znali fakty!
Pracuję w szkole ponadgimnazjalnej - uczę geografii, geografii turystycznej, pracowni geografii turystycznej, pracowni informatycznej w turystyce i pracowni informatycznej w hotelarstwie i informatyki w zakresie podstawowym.
Ukończyłam Uniwersytet Gdański - kierunek: geografia, miałam indywidualny tok studiów-  pięcioletnie ukończyłam w 4 lata, stypendium naukowe, za które kupiłam pierwszy samochód!
Wiedza była i jest dla mnie ogromna wartością!
Zawsze chciałam być nauczycielką. Na czas egzaminów na studia wyprowadziłam się do babci, ponieważ rodzice nie akceptowali mojego wyboru. Ich zdaniem powinnam zdawać na stomatologię, bo z tego są pieniądze. A ja się uparłam...
W swojej "karierze zawodowej" ukończyłam studia podyplomowe z informatyki, edukacji europejskiej, matematyki oraz zarządzania oświatą. Za informatykę zapłacili rodzice, za pozostałe - sama - z dofinansowaniem szkoły w wysokości 300 zł za semestr.
Jestem, egzaminatorem, ekspertem w awansach nauczycieli.
Jestem dobrym nauczycielem, na pewno nie wybitnym - ale dobrym! Pewnie, mogę pracować lepiej, kto wie...
Moja praca się obroni, nie potrzebuję Karty Nauczyciela.
Uczniowie są i byli dla mnie najważniejsi, zawsze mam dla nich czas i poszłabym za nich do piekła...
ale... mam dość! moje dzieci były wychowane przez babcie - bo matka ciągle w pracy.
 Ferie - praca, wakacje - praca. Nie narzekam, jestem szalenie zorganizowaną i zdyscyplinowaną osobą, daje radę! Kocham swoją pracę, ale od jakiegoś czasu mam dość...
W domu mam pokój - biuro, ponieważ w pracy mam tylko klasę z zepsutym rzutnikiem i komputerem bez podstawowego oprogramowania (bo szkołę nie stać).
Mam luksus bycia na utrzymaniu męża. Wiadomo, że zadowolona żona, to szczęśliwy mąż! ?W domu mam wszystko: komputer stacjonarny, laptop, dwie drukarki, ksero, podręczniki wszystkich wydawnictw (nie podarowane, tylko kupione!).
No i na dokładkę jeżdżę dobrym autem (prezent od męża), mam dom i kawał działki... normalnie żyć nie umierać... tylko coś mnie w tym życiu uwiera! Pewnie z tego dobrobytu nie tylko w dupie mi się poprzewracało!
Nie miałam pojęcia - rozpoczynając prace w szkole - że będę mało zarabiać! Nigdzie tego nie sprawdziłam - bo i po co - marzenia trzeba spełniać!, ... o ja naiwna....
Moim marzeniem jest praca 40 godz. tygodniowo, w określonych godzinach, bez wynoszenia jej do domu. Nie potrzebuję nadgodzin. Potrzebuje odrobiny normalności.
Jestem nauczycielem dyplomowanym, a przelew na moje konto to 2894, 14 zł. Z CZEGO 200 ZŁ - TY DODATEK MOTYWACYJNY, 85 ZŁ - WYCHOWAWSTWO, 60 ZŁ - OPIEKUN STAŻU, 663 ZŁ - ZA WYSŁUGĘ LAT. Moje wynagrodzenie jest jednym z wyższych w  mojej szkole.
Dorabiam 5 godz. lekcyjnych tygodniowo w prywatnym gimnazjum - tutaj to dopiero mam kokosy! Umowa zlecenie przez 10 lat - godzina pracy płatna 25 potem 30 zł brutto, od września 2018 umowa o pracę - po wielkiej batalii z właścicielem - 35 zł brutto za godzinę (rady pedagogiczne, zebrania z rodzicami - nie płatne).

Nigdy się nie skarżyłam i nie skarżę, ale .. tone w papierach, nie mam siły i czasu na przygotowywanie się do zajęć. Mój etyczny i moralny kręgosłup jest stabilny!
Nigdy nie robię klasówek - gotowców - co roku mam nowe..., nie jestem zatwardziałym i zapyziałym belfrem z prowincji.
Starzeje się - nie nadążam...mimo, że jestem na bieżąco ze wszystkimi zmianami prawa oświatowego i nowościami dydaktycznymi. Czasu i siły nie mam na nic, po za pracą.
W tym roku pewnie zrezygnuje z rowerowych wypraw, bo zabierają mi całą niedzielę.

TAK, STRAJKUJĘ! Uczę w klasach maturalnych, jestem wychowawcą 4 klasy technikum informatycznego! SERCE MI PĘKA... ALE...pierwszy raz spojrzałam na siebie bez tła, jakim jest moja praca...
Jestem, też PRACOWNIKIEM, który ma prawo być niezadowolony, mam prawo do LEGALNEGO strajku!
 Co będzie dalej, nie wiem...

P.S.:Moja córka w tym roku zdaje maturę. I co z tego, że może się nie odbyć??? Będzie inny termin, rekrutację na studia tez zmienią. ABSOLUTNIE TYM SIĘ NIE MARTWIĘ!

Pozdrawiam