Witajcie Kochani!!!
Dokładnie rok temu podczas spaceru po okolicznym lesie natrafiłam na bardzo klimatyczne miejsce.
Skraj lasu, peryferie turystycznej miejscowości, łąka, zachodzące zimowe słońce i stado saren.
Pomyślałam wtedy - dlaczego ja tu wcześniej nie trafiłam!
Gdzieś na drzewie wypatrzyłam tabliczkę - bardzo starą z ledwie widocznym numerem telefonu i napisem - sprzedam. Następnego dnia zaciągnęłam męża w owe miejsce i on- tak jak ja wcześniej - zaniemówił. Rozszyfrowałam numer telefonu i zadzwoniłam...
I oto w taki sposób zaczęła się nasza przygoda... Od lutego do października "załatwiałam" sprawy w urzędach, aby uzyskać warunki zabudowy. Potem błyskawiczny kontakt z właścicielami - i w ciągu tygodnia działka była nasza!
Z końcem grudnia uzyskaliśmy pozwolenie na budowę i zaczynamy kolejną przygodę - będziemy budować dom - a raczej domek o powierzchni około 90 m kw z wielką szklaną ścianą z widokiem na łąkę.
Działka jest częściowo zalesiona, co jest jej ogromnym atutem. Próbowaliśmy wkomponować dom między drzewa, jednak musimy usunąć kilka dorodnych sosen aby zachować odległości od lasu, drogi i granicy działki.
Nie mamy "sąsiadów" tzn. w pobliżu brak jakiejkolwiek zabudowy, z jednej strony teren leśny (w ubiegłym roku był las, ale został wycięty. Mamy nadzieję, że będą nowe nasadzenia), z drugiej strony naturalna, podmokła łąka - teren otuliny Mazurskiego Parku Krajobrazowego i obszar Natura 200.
I pomyśleć, że tylko 4 km dzieli nas od tego miejsca...
Tej zimy łąka zmieniła się w jezioro, ale działki woda nie zalała. Dobrze, że dom nie będzie podpiwniczony.
Rozpoczynamy kolejną przygodę.
Nie mam pojęcia czy nam się uda...
Pozdrawiam serdecznie
Kasia