poniedziałek, 15 maja 2017

Narzuta... miała być dla mamy

Witajcie wiosennie!
Nareszcie trafiła do nas! Ogłaszam wszem i wobec - wiosna przyszła!
A razem z nią moc siła i energia - huraaa!!!!

Moja mam chciała narzutę na łóżko w sypialni. Taką prostą, trochę rustykalną i w ogóle pasującą do sosnowych mebli i boazerii na ścianie.
Najpierw zachwycała się patchworkami, ale uznałam że kolorowa narzuta to zbyt wiele "szczęścia" w jej sypialni.
I wykombinowałam coś takiego, o wymiarach 250 cm/250 cm:




Narzuta bez wkładu watolinowego- miała być lekka i wygodna do rozkładania.



Po dwóch tygodniach użytkowania wróciła do mnie spowrotem, ponieważ okazała się zbyt duża do rozkładania dla kobietki rozmiarów krasnoludka.

Tak wygląda przymierzona do mojego łóżka.



I teraz pojedzie na wakacje do białego domku- na pewno przyda się gościom jako koc piknikowy.

I na koniec - wczorajsza trasa rowerowa.

68 km - rewelacyjna pogoda, czas od 10.30 do 17.30.

pozdrawiam
Kasia

poniedziałek, 8 maja 2017

W moim wiejsko - leśnym ogrodzie...

Witam Was kochani!

Dzisiaj będzie krótko, a mianowicie migawki z mojego wsiowego ogrodu. 
W literaturze ogrodniczej doczytałam, że takie ogrody - bez wielu kwiatów, z  iglakami to ogrody leśne.
Wprawdzie niedaleko lasu mieszkam, ale mój ogród nazwałabym miejscem leniwców.
Nie ma cudnych lecz pracochłonnych rabatek, byliny tylko takie, które same dają radę.
Ale najważniejsze, że jest zielono!
Zapraszam na mały spacer.


 Trawnik wyczesany, napowietrzony i zasilony nawozem.
 Mam nadzieję, że będzie piękna trawa... za jakiś czas.


 W skalniaku rozszalał się barwinek


Pierwsze koszenie za nami.


Niezapominajki niedługo zakwitną.






Miałam niczego nie kupować, ale nie wytrzymałam.
Nowe poidełko dla ptaków - ładna kamienna żaba.


Żabkowa osłonka na donicę narazie cieszy oko na stole na tarasie.

 \
Przesadzona wierzba. Wiele przeszła, bo kilka dni po zmianie miejsca wichura spowodowała zerwanie linek i drzewko przewróciło się.
Jednak daje radę - młode listki już są.


I na koniec - mój warzywnik !


Pozdrawiam prawie wiosennie
Kasia

środa, 3 maja 2017

Sukienko-koszula...

Witajcie Kochani!
Zimno, buro i ponuro....
Ja nadal "przypominam sobie" jak szyć!

Tym razem zawzięłam się - rozpracowałam overlocka i w końcu wykorzystałam jego możliwości, ale po kolei.

Nie noszę dresów - nigdy. W mojej szafie nie ma takiego ubrania. 
Nie znoszę dresów, leginsów i innych sportowych ubrań, które często nosi się "po domu".
W domu zakładam dżinsy, koszulkę i polar lub - gdy jest ciepło bawełniane sukienko- koszule (nocne).
Latem rano lubię zjeść śniadanie na tarasie, podlewam kwiaty, lecę do skrzynki pocztowej lub wynoszę śmieci - w nocnym ubranku. Dlatego moje pidżamy muszą przypominać ubranie dzienne - co by wstydu przed sąsiadami nie było...

Dostałam od mamy materiał - cienką bawełnę z dodatkiem lycry.
Znalazłam w burdzie wykrój sukienki z raglanowym rękawem i do dzieła...


 Przy okazji sporządzania wykroju odkryłam cudowne właściwości papierowej taśmy malarskiej - jest lepsza od szpilek, bo materiał się nie marszczy i nie przesuwa.


Potem fastrygowanie i szycie.


Po 3 godzinach... 
TADAM... jest gotowa - sukienko-koszula własnej produkcji.


 


 No i tak będę wynosić śmieci i podlewać kwiaty wczesnym rankiem...


Tak mi się spodobało, że uszyje jeszcze jedna lub dwie, gdy znajdę ciekawy letni materiał.

Żeby nie było, że tylko siedzę w domu - 1  maja -  zaliczona długa trasa rowerowa. 
Logger pokazał 99 km!

 

Pozdrawiam serdecznie
Kasia