niedziela, 18 czerwca 2017

Nic nie robię...

Witajcie kochani!
Wakacje za pasem, a ja nie mam "weny twórczej".
Nie mam ochoty na żadne robótkowanie.
 Właściwie wielkich potrzeb w tej materii też nie mam, więc motywacji totalnie brak.

Cóż takiego robię??? Pielęgnuję swój warzywnik, który zrobiłam sobie - pierwszy raz w życiu! Mam rzodkiewkę, sałatę, pomidorki koktajlowe, szczypiorek, koper, pietruszkę, dynie i cukinię.






 Jeżdżę rowerem całkiem pokaźne trasy. Długości 50 - 70 km.
Czasem bywa, że GPS wyprowadzi nas w pole (a raczej na tory kolejowe).


 Tak niewiele potrzeba - trochę maków, chabrów i zawilców i mamy bajkę...


Nad Orzyszą - pierwsze od nastu lat wspólne zdjęcie z mężem.


pozdrawiam serdecznie 
Kasia

poniedziałek, 29 maja 2017

Cieszę się wiosną...

Witajcie!!!

Długo mnie nie było... bo za bardzo nie mam co pokazać.
W tematach rękodzielniczych nie wiele się dzieje. 
Pogoda sprzyja rowerowym wycieczkom, ogród (domowy i letniskowy) aż krzyczą, aby poświecić im trochę uwagi i mnóstwa pracy.






Nasz ostatni wyjazd - kierunek: Wądołek - zaginiona wioska Puszczy Piskiej.
Trasa 56 km.



pozdrawiam serdecznie
Kasia

poniedziałek, 15 maja 2017

Narzuta... miała być dla mamy

Witajcie wiosennie!
Nareszcie trafiła do nas! Ogłaszam wszem i wobec - wiosna przyszła!
A razem z nią moc siła i energia - huraaa!!!!

Moja mam chciała narzutę na łóżko w sypialni. Taką prostą, trochę rustykalną i w ogóle pasującą do sosnowych mebli i boazerii na ścianie.
Najpierw zachwycała się patchworkami, ale uznałam że kolorowa narzuta to zbyt wiele "szczęścia" w jej sypialni.
I wykombinowałam coś takiego, o wymiarach 250 cm/250 cm:




Narzuta bez wkładu watolinowego- miała być lekka i wygodna do rozkładania.



Po dwóch tygodniach użytkowania wróciła do mnie spowrotem, ponieważ okazała się zbyt duża do rozkładania dla kobietki rozmiarów krasnoludka.

Tak wygląda przymierzona do mojego łóżka.



I teraz pojedzie na wakacje do białego domku- na pewno przyda się gościom jako koc piknikowy.

I na koniec - wczorajsza trasa rowerowa.

68 km - rewelacyjna pogoda, czas od 10.30 do 17.30.

pozdrawiam
Kasia

poniedziałek, 8 maja 2017

W moim wiejsko - leśnym ogrodzie...

Witam Was kochani!

Dzisiaj będzie krótko, a mianowicie migawki z mojego wsiowego ogrodu. 
W literaturze ogrodniczej doczytałam, że takie ogrody - bez wielu kwiatów, z  iglakami to ogrody leśne.
Wprawdzie niedaleko lasu mieszkam, ale mój ogród nazwałabym miejscem leniwców.
Nie ma cudnych lecz pracochłonnych rabatek, byliny tylko takie, które same dają radę.
Ale najważniejsze, że jest zielono!
Zapraszam na mały spacer.


 Trawnik wyczesany, napowietrzony i zasilony nawozem.
 Mam nadzieję, że będzie piękna trawa... za jakiś czas.


 W skalniaku rozszalał się barwinek


Pierwsze koszenie za nami.


Niezapominajki niedługo zakwitną.






Miałam niczego nie kupować, ale nie wytrzymałam.
Nowe poidełko dla ptaków - ładna kamienna żaba.


Żabkowa osłonka na donicę narazie cieszy oko na stole na tarasie.

 \
Przesadzona wierzba. Wiele przeszła, bo kilka dni po zmianie miejsca wichura spowodowała zerwanie linek i drzewko przewróciło się.
Jednak daje radę - młode listki już są.


I na koniec - mój warzywnik !


Pozdrawiam prawie wiosennie
Kasia

środa, 3 maja 2017

Sukienko-koszula...

Witajcie Kochani!
Zimno, buro i ponuro....
Ja nadal "przypominam sobie" jak szyć!

Tym razem zawzięłam się - rozpracowałam overlocka i w końcu wykorzystałam jego możliwości, ale po kolei.

Nie noszę dresów - nigdy. W mojej szafie nie ma takiego ubrania. 
Nie znoszę dresów, leginsów i innych sportowych ubrań, które często nosi się "po domu".
W domu zakładam dżinsy, koszulkę i polar lub - gdy jest ciepło bawełniane sukienko- koszule (nocne).
Latem rano lubię zjeść śniadanie na tarasie, podlewam kwiaty, lecę do skrzynki pocztowej lub wynoszę śmieci - w nocnym ubranku. Dlatego moje pidżamy muszą przypominać ubranie dzienne - co by wstydu przed sąsiadami nie było...

Dostałam od mamy materiał - cienką bawełnę z dodatkiem lycry.
Znalazłam w burdzie wykrój sukienki z raglanowym rękawem i do dzieła...


 Przy okazji sporządzania wykroju odkryłam cudowne właściwości papierowej taśmy malarskiej - jest lepsza od szpilek, bo materiał się nie marszczy i nie przesuwa.


Potem fastrygowanie i szycie.


Po 3 godzinach... 
TADAM... jest gotowa - sukienko-koszula własnej produkcji.


 


 No i tak będę wynosić śmieci i podlewać kwiaty wczesnym rankiem...


Tak mi się spodobało, że uszyje jeszcze jedna lub dwie, gdy znajdę ciekawy letni materiał.

Żeby nie było, że tylko siedzę w domu - 1  maja -  zaliczona długa trasa rowerowa. 
Logger pokazał 99 km!

 

Pozdrawiam serdecznie
Kasia

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Wróciłam do...

Witajcie Kochani z bliska i z daleka!

Dni coraz dłuższe, pogoda nie pozwala na prace ogrodowe więc się wzięłam!
Po wielu latach zachciało mi się uszyć "coś do ubrania". 
Bo musicie wiedzieć, że w zamierzchłej przeszłości szyłam sporo ubrań- dla siebie i dla dzieci.
Spodnie na kant, żakiety, bluzki, spódnice... nie miały przede mną tajemnic. No - może miały, ale wybierałam wykroje na miarę krawcowej - samouka.

Przejrzałam zapasy materiałów, przewertowałam Burdy (cały karton) w poszukiwaniu wykrojów i do dzieła.

Oj zeszło mi...czułam się, jakbym pierwszy raz miała usiąść do maszyny.

I tak z wielkimi "bólami" uszyłam bluzkę - tunikę ze ślicznej zamszowej i dosyć cienkiej ekoskórki w kolorze cegły i czekolady.
Myślałam, ze już nie umiem tak szyć. Każdą czynność wykonywałam strasznie długo, ale jakoś się udało i po 3 dniach jest!
Wzór - prościutki - "zdjęty z ulubionej, lecz zużytej bluzki.


Materiał okazał się "wredny" do szycia.
Większość podłożeń wykonałam przy użyciu termotaśmy klejącej - nie widać szwów.




Oczywiście muszę jeszcze dopracować szwy, tzn. porządnie przeprasować i będzie gotowa do wyjścia w towarzystwie wąskich cygaretek.


A Wam jak się podoba?

pozdrawiam 
Kasia

wtorek, 18 kwietnia 2017

... i po świętach...

Witajcie poświątecznie

Zimno, buro i ponuro. Z domu nie chce się wychodzić.
 Nic tylko kielicha na rozgrzewkę i pod kocyk.

Dosyć leniuchowania! Jak zwykle u mnie - poświąteczny zryw!
Oby jak najdalej od garów, ścierek i odkurzacza...

Uszyłam etui na sztućce, a z resztek materiału - serduszka.
Niestety nie wydobyłam prawdziwych kolorów - w rzeczywistości jest szaro-beżowo - różowy.






Jeszcze przed świętami - przez dwa kolejne "łykendy" udało nam się przygotować działkę do sezonu letniego. Po 3 latach zniknęła wiata skrywająca drewno budowlane i pojawiła się piaskownica z ławeczkami i przykryciem.
Jeszcze trawa urośnie i będzie pięknie...


pozdrawiam
Kasia