poniedziałek, 26 września 2016

Zmiany, zmiany, zmiany...

Witajcie Kochani!!

Oj, bardzo długo mnie nie było... 
Spędziłam najaktywniejsze wakacje w życiu (nie licząc etapu budowy domów). 
I przyszedł wrzesień... potem połowa września i... ten straszny dzień...

 Ale po kolei:
przez 19 lat miałam w domu fajnego osobnika, który nie dawno zdał jeden z najważniejszych egzaminów w życiu.


Na wymarzone studia dostał się bez problemu, stancję również szybko udało się znaleźć,
 wiec wrzesień upłynął na przygotowaniach "dziecka" do wyjazdu z prowincji w wielki świat.

Organizowanie kolejnego "domu" sprawiło, że nie było  wiele czasu na myślenie...

I nadszedł ten STRASZNY DZIEŃ, kiedy to zapakowanym po brzegi samochodem wywieźliśmy syna do wielkiego miasta.
Zakończył się pewien okres jego i naszego życia.

Okropne uczucie...
Czuje się bardzo stara. Dokładnie pamiętam swoją "wyprawę" w wielki świat..., to przecież było tak niedawno!!!

A teraz, no cóż....w domu została licealistka, zagubiony kot i pies.

Każdą wolną chwilę spędzam na rowerze, żeby nie myśleć, żeby przewietrzyć głowę i cieszyć się... 

pozdrawiam serdecznie
Kasia

5 komentarzy:

  1. Gratulacje dla syna ! Zmiany czasem bywają dobre, a czasem kraja się serce przez nie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwsze. Odcięcie pępowiny, bolesne, chociaż wiadomo, że dzieci mamy nie tylko dla siebie.:))
    Pozdrawiam.:)

    OdpowiedzUsuń
  3. 7 LAT temu przeżyłam to po raz pierwszy,2 lata póżniej drugi,dziś wróciłam z Wa-wy wywiozłam córkę po wakacjach na 4 rok a syn już skończył ale pracuje w stolicy,Przeżyłam to bardzo,przypłaciłam tabletami bo nerwy się rozszalały,ach te stancje temat rzeka,dziś TROCHĘ się oswoiłam Oni też ,jedno wiem na pewno nigdy bym tam nie chciała być, nie zamieniła bym życia w naszych dziurach na Warszawkę -naszej ogórkowej na Maka i zwykłego cista z jabłkami na Bliklego aaaaa.....szkoda słów Kiedy przyjezdzają kładę się szczęśliwa z uczuciem że znowu wszystkich mam w domu.Kasia ale na pocieszenie napiszę Ci że kiedyś ktoś mi powiedział-jeszcze będziesz chciała żeby już pojechali ,zaprzeczyłam głośno a dziś powiem Ci że coś w tym prawdy było hi hi hi.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam dokładnie to samo, co Ty, z tą różnicą, że mój to jedynak, ale znoszę o dziwo bardzo dobrze, czego i Tobie życzę i podpisuję się pod tym, co napisała Barbiken, serdecznie pozdrawiam i trzymam kciuki za pomyślność hel

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziekuję za każe słowo...
Pozdrawiam Kasia