niedziela, 17 maja 2015

Syrop z mniszka lekarskiego

Witajcie!
Zbierałam się 2 tygodnie i w końcu udało sie wygospodarować trochę czasu na kulinarne szaleństwo...
Tak, tak - dla mnie to szaleństwo!
Naczytałam się ile właściwości leczniczych posiada zwykły mlecz i mojemu zdumieniu nie było końca.
Ale nazwa - mniszek lekarski - do czegoś zobowiązuje!
Do przygotowania mikstury wykorzystałam informacje zamieszczone na blogach:
matka tylko jedna i sowiarnia.
Ponadto Ania i Hubert przygotowali śliczne etykietki na słoiki, czy butelki z syropem - i można skorzystać z ich wzorów.

Przepis:
- ok. 1 kg główek mniszka lekarskiego
- sok z 2 cytryn
- 1 kg cukru
- ok. 1 litr wody

Kwiaty przepłukać (nawet kilka razy, aby wszystkie robaczki wyprowadziły się), gotować przez ok 20 -25 minut, odstawić na dobę. Potem odcisnąć kwiaty od płynu, dodać cukier i sok z cytryny - gotować około 1,5 godz - aby zredukować objętość płynu.

Zamin pokażę Wam zdjęcia, jeszcze wtrącam swoje 5 groszy:

- Podczas gotowania jest nieprzyjemny zapach - podobny do trawy.
- Kolor mikstury - bylejaki - taki pomyjowy - brązowo-oliwkowy.
- Kwiaty odciskałam w foliowych rękawiczkach (do malowania włosów), a potem przelałam płyn przez bardzo gęste sitko.
- Dopiero po kilku minutach gotowania z cukrem i cytryną zmiania sie kolor na herbaciany i syrop nabiera smaku. Proponuję wcześniej nie próbować miksturki, bo jest poprostu ochydna!

Kwiaty umyte (nie odciskamy wody)


Gotowanie - przykrego zapachu pochłaniacz nie nadążał wyganiać...


Drugi dzień - oddzielony płyn, dodany cukier - stąd  ta piana...


Gotowy syrop - 1 butelka 400 ml, dwie po 200 ml słoiczek po koncentacie pomidorowym - oto cały urobek.


Ciekawe, jak namówię domowników do wykorzystania tego syropu....
Dzieci zapewne pomyślą, że matka zwariowała...

pozdrawiam  serdecznie
Kasia

5 komentarzy:

  1. Ja już mam pochowane słoiczki, ale pracowałam z przepisem na dwa litry wody - ciekawe co tego wyszło, bo nie próbowałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. O Już czytałam przepis w Sowiarni , gotowy wygląda całkiem smakowicie i myśle że i tak smakuję. Myslę, że domownicy wcale nie muszą wiedziec z czego powstał ten miodek :-)
    Dzieki Kasiu za praktyczne rady.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzę, że mniszkowe szaleństwo się rozprzestrzenia - i bardzo dobrze :) Mnie też zaskoczył ten syrop, do tej pory wyjedliśmy już jeden słoiczek ;)
    W razie czego po weekendzie zapraszam po przepis na konfiturę z mniszka, to jest dopiero niecodzienna rzecz... etykietki też będą :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jestem wielką fanką takiego syropu i robię go nałogowo już kilka lat :) Schodzi u mnie błyskawicznie. Ja stosuję do sosów, marynat.... golonka z takim dodatkiem - pycha ;)
    Przepis odziedziczyłam 30 lat temu po babci... tyle że teraz jest wygodniej bo cytryny są dostępne, a wtedy z tym był problem. Trzeba było kwaskiem cytrynowym zakwaszać :/
    Dwie miałabym uwagi: ja nie płuczę kwiatów.... przecież kolor syropu jest po tym pyłku, to samo właściwości lecznicze, a jak go wypłuczemy to już pyłku nie będzie :(. Trzeba po prostu każdy kwiatuszek dokładnie przejrzeć i "wydłubać" nieproszonych gości ;) Dlatego jest to tak pracowite.
    I druga uwaga: syropy tego typu należy przechowywać w ciemnym miejscu w ciemnych butelkach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziekuję za rady! Madrego dobrze posłuchać! (poczytać!).

      Usuń

Serdecznie dziekuję za każe słowo...
Pozdrawiam Kasia