wtorek, 31 marca 2015

Wojskowe zielenie...

Ufff, zdążyłam!!!!
W ostatniej chwili udało się !
W pokoju nastoletniego syna mała metamorfoza. Ów osobnik od zawsze miał słabość do koloru zielonego (ubrania, zabawki), a od kilku lat stał sie pasjonatem broni i szeroko pojętej wojskowości - mimo, że żołnierzem być nie zamierza.
Pokój oczywiście wymalowany różnymi odcieniami zieleni, a na jednej ze ścian - zabawiłam się i wymalowałam "pseudo - moro". Pomyślałam, że taka ściana zwłaszcza przy łóżku  będzie praktyczna i chyba się nie pomyliłam.
Jak to zrobiłam?? Kupiłam barwnik w tubce i 3 kolory próbników farby Dulux Kolory Świata - w pojemniczkach z malutkimi pędzelkami i.... diabliłam ścianę w mazgajki bez składu i ładu.
Same odcienie zieleni - od seledynu i oliwki przez trawiastą zieleń do khaki.

Zdjęcia kiepskie - robione dzisiaj wieczorem, ale mam nadzieję, że cosik widać.






Moje wiekopomne dzieło zgłaszam na cykliczne - kolorystyczne wyzwanie u Danutki


Do kolotu seledynowego najchętniej dodałabym kolor biały lub kremowy, aby nieco zneutralizować jego ostrość i nadać mu klasy, bo niestety, ale seledyn kojarzy mi się z odpustem i kościołowymi dekoracjami typu - kolorowo bez składu i ładu.

pozdrawiam serdecznie
Kasia

21 komentarzy:

  1. No, trzeba przyznać ,że robi wrażenie. Bardzo pozytywne wrażenie. Szczerze powiem, podziwiam i jako dzieło, i pomysł, i wykonanie. Kurcze, czego to Kobieta nie potrafi :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Poszłaś na całość - haha:) To dopiero kawał dobrej roboty ! Ściana bardzo interesująco się maskuje i pewnie bardzo się podoba :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny efekt!Bardzo podoba mi się pomysł i wykonanie.Sama kiedyś ozdobiłam ścianę.Wycięłam w katonie liście i paćkałam gąbeczką trzema kolorkami.Długo cieszyłam się malowidlem i wiem ,że Ty też długo będziesz podziwiała własne dzieło.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. No padłam... ja pinkolę ściany jeszcze nikt na zabawę do Danusi nie zgłosił , heheh rewelacja . Gratuluję Kasiu pomysłu ale i wykonania . Wyszło Ci to moro zawodowo !!! Spoko możesz się w armii zatrudnić. !!
    Pozdrówka

    OdpowiedzUsuń
  5. Wzór bardzo orginalny nieźle Ci wyszło

    OdpowiedzUsuń
  6. Moro na ścianie - tego jeszcze u kolorystek nie było! Super pomysł!

    OdpowiedzUsuń
  7. wow, to Ty sama to pomalowałaś? myslałam, że to tapeta! ale czad! :)

    http://lamodalena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale poszalałaś i wyszło pięknie!
    Pozdrawiam Alina

    OdpowiedzUsuń
  9. takiej ściany jeszcze nie widziałam :) super pomysł, wyszło rewelacyjnie

    OdpowiedzUsuń
  10. A kochana, to ja tu takie mini maleństwo zgłaszam, a Ty całą ścianę... Nie przesadzasz aby? )
    A tak serio, to wyszły Ci te mazgajki świetnie, prawdziwe moro, no to teraz synuś szczęśliwy, co? :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Niesamowity pomysł i bardzo praktyczny:).

    OdpowiedzUsuń
  12. O rety, czegoś takiego jeszcze nie było :) Super, bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Spojrzałam i już chciałam zadać pytanie, gdzie takie tapety sprzedają :) Wygląda rewelacyjnie.
    U mnie też Starszy byłby zachwycony - ja jednak takich marzeń jednak nie odważyłabym się spełnić.

    OdpowiedzUsuń
  14. Kasiu ściana wymiata,takiej jeszcze nie widziałam a też kocham militarne kolorki.Dla mnie bomba,gratuluję pomysłu .
    Post z nowym kolorkiem już pojawił się na blogu ,mam nadzieję ,że też się przyłączysz w tym miesiącu.
    Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetny pomysł na metamorfozę :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo fajny pomysł. Ścianę super wymalowałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  17. O kurcze, w pierwszym momencie gdy spojrzałam na zdjęcia to myślałam że to tapeta. A Ty to wszystko ręcznie malowałaś! Kurcze, rewelacja! Jestem pod ogromnym wrażeniem :)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  18. Kasiu fantastycznie pomalowałaś ścianę - jestem pod ogromnym wrażeniem :) Zadanie bojowe wykonane na 6 z plusem.
    Pozdrawiam serdecznie ;) Kasia

    OdpowiedzUsuń
  19. Rewelacyjny pomysł,ściana wyszła świetnie :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziekuję za każe słowo...
Pozdrawiam Kasia