czwartek, 11 września 2014

Żurawinówka i dodatki...

Witajcie Kochani!!!
Moje serce się raduje! Mimo mojej blogowej ciszy nadal jesteście ze mną!!! Serdecznie Wam dziękuję!!! Myślę , że jeszcze 2 tygodnie i obrobię się z wakacyjnymi zaległościami w pracy i będę mogła dłużej pobyć z Wami.

Bardzo dziękuję za wszystkie miłe komentarze pod poprzednim postem.
Ania chciała przepis. Proszę bardzo!!! - akurat czas na żurawinę - polecam tę leśną, bo jest bardziej aromatyczna.

Żurawinówka – przepis przetestowany przez kilka gospodyń, zmodyfikowany na potrzeby użytkowe 
Składniki: 3 szklanki żyrawiny, 2 szklanki wódki, 1 szklanka spirytusu, 2 szklanki cukru, laska wanilii (jak nie ma – może być bez – tak nie będzie gorsze).
1.      żurawinę zmrozić 2-3 doby (jak się zapomni, może leżeć dłużej), potem wyjąć rozmrozić rozdrobnić (blenderem, robotem – co kto ma, widelcem też można ugnieść tylko palce bolą). Dodać pokrojoną laskę wanilii, zalać wódką i odstawić na 9 dni.
2.      Przefiltrować przez gazę, dodać spirytus. (ja tym razem najpierw dodałam spirytus – żeby było rzadsze, poczekałam 1 dzień i odfiltrowałam).
3.      Cukier rozpuścić w minimalnej ilości gorącej wody, ostudzić i dodać do płynu.
4.      Odstawić na 2 tygodnie, zlać do butelek (jeszcze raz odfiltrowując).


Tak naprawdę więcej pisania przepisu niż roboty. Uwierzcie, bo ja należę do kuchennych leniwców, jak coś trzeba trudno lub długo – to po prostu nie robię wcale.
Oczywiście nia ma co sobie głowy zawracać jedną porcją. Z kilograma żurawin wychodzi ok. 2 porcje  mikstury.

Pamiętacie moje stare żelazko - pisałam o nim tutaj. W końcu doczekało się rączki. Zobaczcie jakie jest śliczne



 A tę serwetkę kupiłam w lumpeksie za... 0,50 zł. Dwa razy pytałm o cenę bo nie wierzyłam!
To chyba dziana na szydełku frywolitka??? - sama nie wiem...

Ale teraz mam mały kłopot - nie wiem czy nie trzeba jej jakoś zblokować, naciagnąć, ukrochmalić - tak wyglada po praniu.

 Może mi coś podpowiecie, bo nie miałam nigdy takich serwetek.

Lece popatrzeć co cudnego (i zaskakujacego mnie) stworzyliście
pozdrawiam Kasia



8 komentarzy:

  1. Jakie ty masz anielskie swieczniki .,wspaniale zelazko iserwetke , ktora mozna zblokowac a nabierze blasku .

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana przepis prosty tyle że nie mam żurawiny:) haha ale ciekawa jestem ja by smakowało z aronii:P Może robiłaś coś podobnego? Żelazko świetne a to, że kupiłaś taką serwetkę się wcale nie dziwie. W lumpeksie można znaleźć dużo fajnych rzeczy i za zdumiewająco niską cenę. Ja byłam wczoraj u siebie i kupiłam worek różnych włóczek:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  3. Marny ze mnie nalewkowicz! - z aronii nigdy nie robiłam, ale jutro w pracy dopytam profesjonalistów i napiszę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i figa z makiem!!!!! Nikt u mnie z aronii nie robił nalewki. Normalnie szok!!!! Po długich dyskusjach uradzili, że aronia zamiast żurawiny - owszem, ale trzebaby było dać mniej - ok. 1 1/2 szklanki na porcję.

      Usuń
  4. Kasiulka wielkie dzieki za przepis na żurawinówkę. Uwielbiam takie eksperymentalne naleweczki , mniam . Przepis juz wydrukowałam , jutro lecę po żurawinkę , niestety do sklepu bo nie posiadam takowej w ogrodzie , ale aronie a i owszem więc jak zdębedziesz koljny przepisik to się podziel z koleżankami :-)
    Żelazko z duszą jest świetne a te świeczniki w sam raz pasuja do klimatu . Serwetka.... no boska i jak na mje oko frywolitak jak ta lala , za 0,50 zł no ludzie to się kompletnie nie zbają na sztuce :-) ale dzięki temu masz super serwtkę. Nie wiem co to zblokowanie więc nie podpowiem .
    Pozdrówka serdeczne

    OdpowiedzUsuń
  5. Żelazko piękne, świeczniki masz super:)) Serwetka rewelacyjna:)) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Kasiula nieźle się obłowiłaś w lumpie skoro udało Ci się wyszperać tak cudną serwetkę .Co dalej z nią robić nie wiem ,czy krochmalić ,jak prać.Mogę się dopytać jeśli taka potrzeba ,albo najlepiej niech odpowiedzą te dziewczyny co frywolitkują .
    Żelazko czaderskie ,uwielbiam takie starocie.
    Za książęczkę dziękuję ,już przeczytałam sporo przepisów i czas popróbować je w kuchni.Przy najbliższej okazji się pochwalę tą nagrodą .
    Buziaki słoneczne zostawiam i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziekuję za każe słowo...
Pozdrawiam Kasia