środa, 16 kwietnia 2014

Moje zwierzaki i zaczęta narzuta...

Witajcie cieplutko!!!
Przed świętami wiadomo - w domu urwanie głowy, a ja zamiast "stanąć do garów" szyję. Wiem, wiem - niskończonych prac nie powinno się pokazywać, ale wzięłam się za największą robotę. Szyję córce narzutę na łóżko. Nie mam pojęcia jak ogarnę taką ilość materiału do pikowania, ale narazie się nie martwię.
 Tak się starałam - równiutko przycięte kwadraty, równy szef - a tu proszę po kilku rzędach wszystko się rozjechało o prawie 2 cm. Trudno - tak będzie i koniec, a jak się komuś nie podoba -niech sie nie patrzy! Mam rację - prawda??? (hihihihi)
A to moje domowe zwierzątka: kot - Pusia, z którym się tolerujemy, a raczej nie wchodzimy sobie w drogę.
 A tutaj mój piesek - Fila. Kiedyś ktoś powiedział, że jest to pies obronny - pies szczeka, a właściel go broni!
I na koniec - zrobiony w ekspresowym tempie wiosenny wianek - z tego co miałam pod ręką.

pozdrawiam przedświątecznie 
Kasia


1 komentarz:

  1. A ja Ci powiem szczerze, ze uwielbiam takie nierownosci bo wtedy widac ze jest to rekodzielo, a nie jakas tam maszyna zrobila cala robote. Zycze Ci wytrwalosci w tworzeniu narzuty bo to nie lada wyzwanie. Cierpliwosc, cierpliwosc i jeszcze raz cierpliwosc ale dasz rade:) Ja tam mysle, ze nic zlego w pokazywaniu zaczetych prac w koncu dajesz nam przedsmak na koncowy final co jest dobre moim zdaniem :) wianuszek mimo ze na szybko to wyszedl Ci cudnie.

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziekuję za każe słowo...
Pozdrawiam Kasia